czwartek, 13 sierpnia 2015

Pierwsza noc

Obserwowanie nieba , a w szczególności perseidów jest bez sensu, wszystko jest za daleko i chujowo widać (zwłaszcza z moim wzrokiem).
Tak mi wydawało.
Ale leżę teraz na dachu Krówki ,  na łące na skraju lasu  ktora kiedyś była polem, a wkrótce będzie łąką z własną chałupą , wędzarnią, altaną i wszystkim co nam przyjdzie do głowy. No dobra, zeszlo mi powietrze z materaca, ale mam siennik z leżaka , do tego 2 śpiwory więc twardo nie jest, na wykladach na WACie na podłodze spało się twardziej.
I te perseidy to nie ściema kolesia z Kopernika, na własne kaprawe oczy widziałem jak na wprost przeleciał taki warkocz, że aż mi się gęba otworzyła.
Zdjęcia brak, bo nowy tel leży u szefowej w szufladzie, a tym co mam to się nie da.
Jak tak się zastanawiam, to chyba moja pierwsza noc kompletnie pod golym niebem, w samym junglepacku. Ahoj przygodo na stare lata ;) 
Dzisiejszy dzień - 9/10 , pomimo że zjebałem się jak reks przy wykopywaniu swidra z wiertnicy Stihla  (zakopalem toto na metr głęboko i już wyjść nie chciał, musiałem szpadlem wyfedrować regularne stanowisko strzeleckie piechura).